Arkona (PL)

Zeta Reticuli : a Tale About Hatred and Total Enslavement tracks

Lyrics

1. Kiedy G³az Nadaje Kszta³t Boskiej Naturze / Kr¹g Ognia...
[When A Boulder Resembles God's Form / Circle Of Fire...]

Jestem tu obcy bo œnieg zasypa³ ³ono moich drzwi
Ja jestem pogard¹, bo ka¿dy wielki ma tê swoj¹ cechê
Spluwam na marnoœæ, ja sprawiam jej ból
Marnoœæ - podmywa brzegi boskoœci

Ja jestem potêg¹, za moim oknem bóg
Czeka uparcie na ¿ale odrêtwienia
Bo ka¿dy wielki ma tê swoj¹ cechê
Jestem czarodziej, gwiezdny pustelnik, jestem mistrz

Atomy drgaj¹ce w porywie swych emocji
Rozmy³y kszta³ty w wymiarze siedmiu prawd
Jestem geniuszem wiêzionym w obcym ciele
Nie s³uchaj¹c - s³yszê szepty wzgardzonych dusz

Ja jestem potêg¹ a za moim oknem bóg
Ja jestem potêg¹ a za moim oknem mistrz
Ja jestem potêg¹ a za moim oknem Arkona

Dotykiem œwiat³a jestem tak wysoko
Widzê gdzie dojrzewaj¹ zarazki md³ego fa³szu
S³yszê te szepty - ten szyderczy œmiech
Jak szary g³az, w mroku tonie w mêtnej wodzie
Jestem mrok - ja stojê w ciemnoœciach
Jeœli przekonasz mnie ¿e boga nie ma
Skosztujê trucizny by potem z ¿alu nie umieraæ
Ja jestem potêg¹, za moim oknem bóg
Czeka uparcie na ¿ale odrêtwienia
Jestem mistrz, ja jestem mrok




2. Demoniczne Spojrzenia Bogów Skierowane Na Arkonê W Dobie Rozkwitu Nowej Wiary...
[A Demonic Stare Of The Gods, Directed Towards Arkone In The Day Of A New Faith...]

Demoniczny wyraz z³a, piekielny okr¹g galaktyk
W blasku wilczego s³oñca stoi nol
W ¿arze ognisk zimowej nocy
Stalowe oczy bogów ciemnoœci
Nowa era ojców S³owian
Oczy niebios z setek lat tworz¹ czarne krêgi
Odleg³e gwiazdozbiory strasz¹ na mapach nieba
Z woli bogów w mocy z³a, w pogañskich œwi¹tyniach
Dostojnie p³on¹ pos¹gi Œwiatowida
Rozpacz g³êbi mroŸnego morza
Zalewa niziny têsknoty
Szuka niewolników swej wiary
Pogañska przesz³oœæ naszej Arkony
Zaklêta przestroga dla nowej wiary
Czeka na bogów z gwiazd, w s³owiañskiej godnoœci
Zimne wody ch³on¹ las, kl¹twa S³owian
Budzi strach, z woli bogów w mocy z³a
Przodkowie przewidzieli
Klêskê krzy¿a, okult leœnych run
Demoniczny wyraz z³a, têpota pojmowania
Prawdy wokó³ której b³¹dzi wiara pogan
Przodkowie stawiali pos¹gi, czcili to, co widzieli
A nole z Zeta Reticuli
Odwiedza³y ju¿ pierwszych S³owian
Nole narzuci³y sw¹ wiarê
Demoniczny wyraz z³a, piekielny okr¹g galaktyk
W blasku wilczego s³oñca stoi nol
W ¿arze ognisk zimowej nocy
Stalowe szaty bogów ciemnoœci
Nowa era ojców s³owiañskiej godnoœci
Zimne wody ch³on¹ las, kl¹twa S³owian
Budzi strach, klêska krzy¿a (i leœnych run?)
Z woli bogów w mocy z³a
Potomkowie bogów
Œwiêtowita - demoniczny wyraz z³a...




3. Pozorna Wada Niedoœtêpnosci Tajemnic Bogów Którymi Nie Gardzi Pogañska Duma...
[An Imaginary Defect Of The Inaccessibility Of Secret Gods For Which A Pagan Pride Does Not Disdain...]

Wymiar wokó³ mnie, mrok tajemnic
Zagadek z przesz³oœci
Jesteœmy tylko dzieæmi bogów
Bogów których jeszcze nie znamy

Prawda wydaje siê byæ zmienna
Dla naszych serc, losów, uczuæ, wartoœci
Cz³owiek niewolnik w³asnej rasy
Synowie œwiat³a ju¿ nie patrz¹ na nas
Wszechœwiat i prawa rz¹dz¹ce nim

Wszystko wiruje doko³a nas
Inne wymiary, gwiazdy, planety - jak nie koñcz¹ce siê liczby
Gwiezdni przybysze z odleg³ych stron
Nauczyciele niebiañscy nauczyli nas myœleæ

Wszechœwiat wokó³ mnie, mrok tajemnic
Zagadek z przesz³oœci
Jesteœmy tylko dzieæmi bogów
Bogów których jeszcze nie znamy

A czas przepowiedni i kl¹tw przesz³oœci
Zbli¿a siê w zawrotnym tempie
Pewna klêska cz³owieka
A historia potoczy siê od nowa
Pró¿noœæ tej rasy jest niewidzialna
Cz³owiek niewolnik - s³aba istota?
Jesteœmy dzieæmi bogów
Bogów których nie znamy...




4. Niezwykle Uci¹¿liwa Droga Do Gwiazd Oraz Odwieczna Niemoc W Zrozumieniu Prawdy Ukrytej Na Biegunach Strachu...
[Unusually Represses The Way To The Stars And Immemorial Debility In Understanding The Truth Hidden At The Poles Of Fear...]

Piramidy drzemi¹ zasypane w piasku mórz
Ziemskie pomniki obcej cywilizacji
Maj¹ inny sens i inne przeznaczenie
Pachn¹ tajemniczym kosmicznym py³em ciemnoœci
MarnoϾ ludzka nie zna granic - tyle lat w niewiedzy
Nie dojrzeliœmy jeszcze do ery kosmosu
To ju¿ nie nasze jest zadanie
My mo¿emy tylko doœwiadczaæ
Zdaj¹c siê na cudz¹ wiedzê

W œladach nieznanego bytu
Szukam podejrzenia prawdy
Ukrytej na biegunach strachu
Uwalniam œwiadomoœæ z getta ziemi
Spogl¹dam na bogów

Kres pogardy wiecznego zrozumienia
Cudze oczy zmieniaj¹ moje zmys³y
Potomkowie bogów - dzieci z³ych intencji
Daj¹ koniec doskona³ej rasy

W œladach nieznanego bytu
Szukam podejrzenia prawdy
Ukrytej na biegunach strachu
Uwalniam œwiadomoœæ z getta ziemi
Spogl¹dam na bogów
Œwiadomoœæ - (kherash) ...




5. Gorycz £ez Nektaru Wiecznoœci...
[The Bitter Tears Of The Nectar Of Eternity...]

Ból jak wraca zabija m¹dre myœli
Miliony cierpieñ ku chwale ludzkoœci
Stworzonych na podobieñstwo prawdy
Bez prawa akceptacji
Nienawidzê pustki, oszukiwania czasu
Nienawidzê uczuæ - przedstawienie za kurtyn¹
Walka bez ofiar, p³acz wiecznego szczêœcia
Miliony uœpionych cz¹stek gin¹ w bezmiarze harmonii
Fa³szem samotnoœci ¿yj¹c
Nie odchodŸ w milczeniu, walka ju¿ przegrana
Nikt nie ma prawa ciê do tego zmuszaæ
Nie ufaj nigdy wszystkim swym myœlom
Nie krzycz, twórcy chaosu czekaj¹ na œmieræ
Nie p³acz, ³zy s¹ nektarem wiecznoœci
Zostañ, nie czas umieraæ, porzuciæ cia³o
Poddaæ siê podle, odp³yn¹æ st¹d
Nie znaj¹c uczuæ i mylnie wierz¹c,
¯e ju¿ czas na s³one ³zy
Nie czas odchodziæ, oszukaæ zmys³y
Poddaæ siê podle, spierdoliæ st¹d
Patrzeæ na siebie i mylnie wierz¹c,
¯e ju¿ czas na s³one ³zy
Potêga przepaœci odleg³ych œwiatów
Wielkoœæ wspólnego, mrocznego kosmosu
Pogañskie imperium w harmonii z wszechœwiatem
Broni swej dumy, tradycji, kultury i praw
Gorycz ³ez nektaru wiecznoœci
Têsknota za obcym œwiatem bogów
Pogañskie imperium w harmonii z wszechœwiatem
Broni swej dumy, tradycji, kultury i praw
Los jest najwiêkszym k³amc¹ egzystencji
Wiara jest tylko pustk¹ nadziei
Nie ka¿dy jest zdrajc¹ myœli
Istnienie w imiê wy¿szej idei przetrwania
Ból jak wraca zabija myœli
Miliony cierpieñ ku chwale ludzkoœci
Stworzonych na podobieñstwo prawdy
Bez prawa akceptacji przesz³oœci...




6. Odejdê W Dniu Gdy DŸwiêk Zamilknie...
[I Will Depart In The Day When Whores Are Silenced...]

Czujê jak dotyk budzi mnie tej nocy
Wyczuwam obecnoϾ nieznanego
Widzê absolut przez zamkniête oczy
S³yszê ten g³os w œrodku mojej duszy
Jak martwe cia³o opuszcza moje ego
Zostaje w nim eliksir przera¿enia
Wkraczam w obszary galaktycznej w³adzy
W³¹czony w Imperium jestem na zawsze jednym z nich
Dotykam kosmosu i praw wszechmocy
Odkrywam wszechœwiat, poznajê czas
Rozwijam intelekt, poszerzam sw¹ wiedzê
Gardzê pospólstwem, niszczê swych wrogów
Dotykam kosmosu i praw wszechmocy
Odkrywam wszechœwiat, poznajê nienawiœæ
Rozwijam intelekt, poszerzam sw¹ wiedzê
Gardzê pospólstwem, niszczê swych wrogów
£¹czê sw¹ duszê z materi¹ bogów
Uwalniam swe cia³o z pogañskich mêk
Bo moja wiara odrzuca dogmaty
Moja moc pozwala osi¹gn¹æ mej duszy absolut
Wszechœwiat jest jednym wielkim imperium
Stworzonym z atomów jak mnogoœæ materii
Bogowie to stwórcy, jednocz¹ swe cia³a
W modlitwie o wiecznoœæ dostrzegam sw¹ moc
£¹czê sw¹ duszê z materi¹ bogów
Uwalniam swe cia³o z pogañskich mêk
Bo moja wiara odrzuca dogmaty
Moja moc pozwala osi¹gn¹æ mej duszy absolut
Zeta Reticuli!!!
Czujê jak dotyk budzi mnie tej nocy
Wyczuwam obecnoœæ nieznanego mi przes³ania
Widzê absolut przez zamkniête oczy
S³yszê ten g³os w œrodku boskiej duszy
Zeta Reticuli...




7. Zeta Reticuli - Ostateczne Pojednanie Ze Stwórcami Bez Koniecznoœci Dalszej Reinkarnacji...
[Zeta Reticuli - The Ultimate Reconciliation Of Creators Without The Necessity Of Reincarnation...]

Odejdê w dniu gdy dŸwiêk zamilknie
Porzucê cia³o i ujrzê mrok
Czas jeœli stanie pomo¿e ocaliæ
Ku mej wiecznoœci ostatni krok
Puste racje niewarte cokolwiek
Blokuj¹ prawdê w was
Œlepota odbiera wam wzrok
A los siê bawi w okaleczonej g³owie
Okrutna marnoœæ œwiadomych istot
Pró¿noœæ i ma³oœæ tkwi w ka¿dym z was
Wiem jak to jest, bo ja doszed³em ju¿ do koñca
Si³a dogmatu wiecznego œwiat³a
Gwa³ci nadzieje w pozory œmierci
Na dotyk wiecznoœci gwiazd czekasz tu
Dok¹d iœæ, co pocz¹æ?
Jak spojrzeæ na tê u³udê?
Jak ¿yæ i komu wierzyæ?
Skoro fa³sz dopadnie w nas roznêcone myœli
Cierpki p³acz rozbudza w nocy
Wszystkie nierealne marzenia
Widzê dno przez zamkniête oczy
Czujê woñ a cierpienie rodzi suchy strach
Suchym strachem
Okrutna marnoœæ œwiadomych istot
Pró¿noœæ i ma³oœæ tkwi w ka¿dym z nas
Wiem jak to jest, bo ja doszed³em ju¿ do koñca
Puste racje niewarte cokolwiek
Blokuj¹ prawdê, daj¹ upust zdradzie
Œlepota odbiera wam wzrok
A los siê bawi w okaleczonej g³owie...